Czasami czujemy się skazani na porażkę, z przyczyn od nas niezależnych. Po przecież nie możemy wiele* zrobić z naszym wyglądem, nie możemy połknąć pigułki, która uczyni nas lotnymi intelektualnie, czy uzdolnionymi w jakiejś dziedzinie. Innym razem gdy przestaje nam się układać i popadamy w kłopoty zaczynamy szukać winnych wszędzie wokół. Pytamy samych siebie: Czemu los tak okrutnie mnie potraktował? Czemu Bóg się ode mnie odwrócił? Czemu ludzie mnie wykorzystują, bawią się moimi uczuciami? I wydaje nam się, że to wszystko nie nasza wina. Robiliśmy wszystko jak należy, byliśmy "w porządku". A jednak coś się rozsypało i zostaliśmy sami ze spiętrzonym stosem problemów do rozwiązania.Czy naprawdę tak jest? Czy rzeczywiście tak wiele aspektów naszego życia jest poza naszą kontrolą?
O tym co widzę. O tym co myślę. O tym co mnie boli. O tym co we mnie siedzi i nie daje mi spać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 grudnia 2011
wtorek, 25 października 2011
55. Wychowani przez maszynę.
To idiotyczne, ale czuję się czasami człowiekiem "starej daty". Gdy słyszę dumnych rodziców chwalących się tym, jak ich kilkuletnie dziecko świetnie sobie radzi z komputerem dziękuję Bogu, że urodziłem się jeszcze w latach osiemdziesiątych. Dorobiłem się takiej diabelskiej maszyny dopiero pod koniec szkoły podstawowej, kiedy już zdążyłem poznać kawałek świata, którego nie sposób tak naprawdę dostrzec przez okno monitora. Zdążyłem się na ten świat napatrzeć wystarczająco by zrozumieć, że monitor ów nigdy mi go nie zastąpi. Nie zastąpi wyobraźni, która pozwalała w dzieciństwie stać się tym, kim tylko się zapragnęło i przeżywać wspaniałe przygody bez trójwymiarowej grafiki wyświetlanej przed oczami na wielkim telewizorze. Nie zastąpi kontaktu z rówieśnikami, a przede wszystkim z samymi rodzicami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)