Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą społeczeństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 października 2011

53. Fenomen C2H5OH.

Kilka dni po studniówce. Wracam sobie do domu ze szkoły na pokładzie przeuroczego środka zbiorowego transportu. Czas wypełnia mi rozmyślanie o wszystkim i o niczym, ze wskazaniem na to pierwsze, rzecz jasna. W tym momencie zdarza się rzecz przeze mnie dość nielubiana, bowiem spotykam znajomą twarz. Czemu nielubiana? Otóż większość osób, które zdarza mi się w takich miejscach spotykać nie należy do moich ulubionych towarzyszy rozmów. Wracając jednak do tego osobnika. Z racji takich a nie innych okoliczności rozmowa zeszła na tematy rzeczonej imprezy. Po wymianie informacji na temat tego co, gdzie i kiedy, znajomy ów zainteresował się najwyraźniej samym przebiegiem imprezy. Padło fundamentalne pytanie: "Naje***eś się?" Zero zainteresowania tym jak się bawiłem, z kim byłem, jakie było jedzenie czy muzyka. Gdy zaś odpowiedziałem, że, z pewnych względów, nie wypiłem ani grama, usłyszałem jedynie pełen pogardy epitet pod swoim adresem...

wtorek, 18 października 2011

49. Wszechświaty równoległe.

Pamiętacie może serial pod tytułem Sliders (w Polsce znany też jako Piąty Wymiar)? Jego główny bohater skonstruował urządzenie pozwalające przenosić się do innych wymiarów - alternatywnych rzeczywistości. Jest to nawiązanie do naukowej teorii z ubiegłego wieku - teorii wszechświatów równoległych. Zaproponował ją amerykański fizyk Hugh Everett. Teoria ta, nie zagłębiając się w szczegóły, mówi mniej więcej tyle, że jeśli pewne zdarzenie, może się rozwinąć na wiele różnych sposobów to rozwija się na każdy z tych sposobów. Jak to możliwe? Otóż samo zdarzenie sprawia, że wszechświat dzieli się na tyle sposobów ile jest możliwych rozwinięć danej sytuacji. W myśl tej teorii istnieją więc światy, w których nasze życia potoczyły się zupełnie inaczej. Światy, w których podjęliśmy inne decyzje, w których wypadki, w jakich braliśmy udział, potoczyły się inaczej. Światy, w których jesteśmy szczęśliwsi i takie, w których żyje nam się bardzo ciężko. Są też światy, w których zwyczajnie nas nie ma z tych czy innych względów.

poniedziałek, 3 października 2011

40. Życie w stadzie.

Gdy jesteśmy jeszcze dziećmi zaczynamy się przystosowywać do życia w społeczeństwie. Trochę nam się w tym zresztą pomaga skłaniając, a niekiedy wręcz zmuszając do nawiązywania interakcji z rówieśnikami. W piaskownicy, na podwórku, później w szkole, krok po kroku uczymy się żyć w towarzystwie innych ludzi, być częścią grupy, a raczej wielu różnych grup. W końcu człowiek jest istotą społeczną i, poza nielicznymi wyjątkami, nie czuje się komfortowo nie mając do kogo gęby otworzyć. Sam proces przystosowywania się do koegzystencji z innymi przedstawicielami naszego gatunku jest dość złożony i przebiega inaczej u każdego z nas. Indywidualizm jednostki, dzielące nas różnice sprawiają, że z jednymi dogadujemy się lepiej, z drugimi gorzej. Czy da się jednak wyciągnąć jakiś wspólny mianownik? Nie tylko dla tej "nauki życia w społeczeństwie" ale i dla stosunków międzyludzkich w ogóle?