Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemijanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 listopada 2011

58. Idąc cmentarną aleją.

Wszystkich Świętych. Dzień wolny od pracy, w którym zobligowani jesteśmy odwiedzać groby zmarłych bliskich, zapalać znicze, wspominać. Do tego ostatniego pewnie mniej. Dla części z nas tradycja to coś co się po prostu powtarza, niekoniecznie wiedząc dlaczego. Święto takie jak to zaś, skupia się wokół aspektu fizycznego, a więc do dbania o to, co symbolizuje tych, którzy odeszli. Myjemy pomniki, kładziemy kwiaty, palimy te nieszczęsne świeczki - symbol naszej rzekomej pamięci. Czy jednak pamiętamy? Może powinniśmy, pomijając kwestie czysto religijne, pozwolić sobie na chwilę tej zadumy. Zarówno nad tymi, których już nie ma, jak i nad nami samymi. Nad ulotnością naszego życia.

środa, 10 sierpnia 2011

09. Vulnerant omnes, ultima necat.

"Wszystkie ranią, ostatnia zabija". Od początku sądziłem, że te straszliwie piękne słowa można odnieść do kobiet (wybaczcie). Po prawdzie nadal uważam, że pasują doskonale. W oryginale, ta łacińska sentencja umieszczana była na zegarach, a dotyczyła nie kobiet a godzin. Czy czas nie jest jednak czymś więcej niż niepowstrzymaną siłą wysysającą z nas życie z każdym tyknięciem zapadek i ruchem wahadła?