Kevin sam w domu. Tytuł ów wszyscy chyba znają, wiele osób lubi, a część, podobnie jak ja, ma już tego filmu zwyczajnie dość i wcale by się nie obraziła, gdyby skończono z tą nową, świecką tradycją okresu przedświątecznego. Nie będę tu jednak rozprawiał czy daleko jej do sianka pod obrusem czy wolnego miejsca przy stole. Zastanówmy się za to co by było, gdyby sytuacje przedstawione w filmie miały miejsce naprawdę, na dodatek w Polsce? Gdyby jakiś rezolutny malec zaciekle bronił swego domostwa przed bandytami z zastosowaniem tego typu metod?